wtorek, 16 czerwca 2015

Pierwsze eksperymenty za mną

Po kilku tygodniach eksperymentów mogę wstępnie zobaczyć,co moim włosom służy,a co nie.
Lubią się z olejem kokosowym,ale pozytywnych efektów nie przyniosło zemulgowanie oleju odżywką i potem mycie lekkim szamponem,mimo nałożonej później odżywki są za lekkie.
Za to zrobiłam i wypróbowałam pierwszą wcierkę,całkiem prostą i przyjemną.Myślę że większość składników znajdziecie w domu,a nawet jeśli nie,to można ją modyfikować wedle uznania :)
-1-1,5 łyżeczki kawy(zalać 1/5 szklanki wody)
-po pół łyżeczki: pokrzywy,szałwii,mięty pieprzowej
-łyżeczka skrzypu
-2-3 krople gliceryny(nie konieczne)
-2-3 krople oleju kokosowego
Zioła zalałam razem,także niedużą ilością wody.
Wcierkę stosowałam rano i wieczorem,czasem w ciągu dnia,zarówno na skalp(z masażem) jak i na długość.Niesamowicie nawilżała włosy,były miękkie i błyszczące i dużej niż zwykle świeże,a moje włosy wręcz ją pochłaniały.W pierwotnym przepisie był jeszcze cynamon,ale ze względu na wrażliwy skalp unikam dodawania cynamonu,gorczycy,pieprzu cayenne itp.
Edit:ta ilość wcierki starczyła mi na ponad 5 dni,ale nie będę jej trzymać dłużej,bo zwyczajnie może się popsuć,nawet jeśli Wam zostanie,a minie ok 4-5 dni od zrobienia,to już lepiej wylać niż zafundować sobie podrażnienie skalpu.Przy mocnym zapachu kawy nie zawsze poczujecie czy wcierka jest dalej świeża.
To moje włosy dzień po myciu odżywką i olejowaniem czarnuszką,są trochę za lekkie,ale po dociążeniu olejkiem arganowym z olejkiem jaśminowym i jedwabiem(1:1:1/3) zachowują się lepiej,tylko na końcówkach susza,zbieram się w sobie żeby je podciąć.Niestety jakość nie powala,ale w porównaniu do początków pielęgnacji
 jest duża poprawa.
Mimo wszystko-końcówki do ścięcia,może zdjęcia nie porównują idealnie,ale nie miałam dziś fotografa,więc zdjęcie z boku ;)

1 komentarz: