niedziela, 21 czerwca 2015

Niedziela dla włosów-maska z miodem

Jako że wróciłam późno do domu i nie miałam czasu kombinować to odgrzebałam w notatkach przepis na maskę i olejowanie w jednym.Ostatnio podobny eksperyment sprawdził się całkiem nieźle,więc uznałam że trzeba wypróbować.
Maska z miodem:
-łyżka oleju( ja użyłam pół łyżki jaśminowego i pół łyżki czarnuszki,bo oba się sprawdzają)
-łyżka miodu,im lepiej znamy jego źródło tym zdrowiej ;)
-trochę maski np Kallos
Miód podgrzałam odrobinkę nad gazem,bo był skrystalizowany i bałam się że się nie rozmiesza z resztą składników.
Jakość zdjęcia nie powala,ale maska wyszła fajna,o łatwej w aplikacji konsystencji i kolorze ładniejszym niż na zdjęciu ;) Była raczej w kolorze miodu którego użyłam.
Jak zdążę zrobić zdjęcia efektu tego zabiegu to wrzucę jutro,ale jak na razie siedzę jeszcze z turbanem a do kąpieli ustawiła się kolejka,bo wróciliśmy z całą rodzinką z działki.Tak jak obiecałam,dodaję kilka zdjęć,efekty mnie zaskoczyły,może nie takie zupełne WOW ale lepiej niż się spodziewałam.Mam też swój sukces-zmierzyłam grubość kucyka,spodziewałam się coś koło 5 cm- nie żebym miała mało włosów,ale obawiałam się że tak jest na początku pielęgnacji.I okazało się że mam aż 8cm :D Może to nie szalony wynik,ale wiem że dopiero zaczełam pielęgnację więc będzie tylko lepiej,zwłaszcza że od dziecka miałam gęste wlosy.










1.Wieczorem,jeszcze lekko wilgotne
2.Rano,w pełnym słońcu,kolor nieco przekłamany -->
3.Też rano,w innym świetle
4.Teraz.Wygladają dużo gorzej,ostatni raz dałam szansę biosilkowi na końcówki i wygladały gorzej niż bez zapiezpiecznia.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz